
Składniki (na 12 donutów):
- 1 i 1/2 szklanki mąki
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 1/2 szklanki mąki
- 4 łyżki wiórków kokosowych + 3 łyżki na posypanie
- kilka kropli aromatu kokosowego lub migdałowego
- 1 duże jajko
- 3 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego
- 3/4 szklanki mleka
- olej do wysmarowania foremek
Na krem:
- 50g cukru
- 3 łyżki wody
- 60ml śmietanki kremówki
- 80g zimnego masła
- szczypta soli
Zaczynamy od przygotowania karmelu – na patelnie wsypujemy cukier, dodajemy wodę i stawiamy na średnim ogniu. Mając na oku cukier, w małym rondelku lub w mikrofalówce podgrzewamy kremówkę aby była gorąca, ale nie zagotowała się. Gdy woda z cukrem zaczną lekko bąbelkować, pilnujemy jej uważnie, mieszamy okrężnymi ruchami patelni i karmelizujemy do chwili uzyskania złocistego koloru. W tym momencie, uważając aby się nie poparzyć, bo będzie się mocno pienić, wlewamy kremówkę i jak tylko piana opadnie, dokładnie mieszamy do połączenia i do rozpuszczenia się grudek karmelu. Ściągamy z ognia, dodajemy masło oraz sól i mieszamy. Odstawiamy do ostygnięcia, a gdy jest już chłodne, wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Możemy przygotować bazę do kremu też dzień wcześniej.
Nastawiamy piekarnik na 180°. Foremki do pieczenia smarujemy odrobiną oleju – nasączamy kawałek ręcznika papierowego i smarujemy foremki.
Do miski wbijamy jajko, dodajemy mleko, olej, esencję, cukier oraz wiórki kokosowego – mieszamy do połączenia. Do tego przesiewamy mąkę, proszek oraz sól. Mieszamy dokładnie do połączenia. Gotowym ciastem wypełniamy foremki do pieczenia – ja ostatnio lubię posiłkować się rękawem cukierniczym.
Wstawiamy do piekarnika na 15 minut, aż wyrosną i staną się złociste. Upieczone wyciągamy na kratkę na jakieś 5 minut. Po tym czasie podważamy je silikonową łopatką, wyciągamy z formy do całkowitego ostygnięcia.
W tym czasie możemy uprażyć wiórki kokosowe – na suchą patelnie wsypujemy wiórki, stawiamy na średnim ogniu i od czasu do czasu mieszając, prażymy aż staną się lekko złociste. Ściągamy je z patelni do ostygnięcia – nie polewam zostawiać ich na ciepłej patelni, bo mogę się podprażyć zbyt za mocno.
Gdy donuty są już ostygnięte, przygotowujemy krem – wyciągamy go z lodówki i za pomocą miksera ubijamy na puszysty, gęsty krem. Gotowym kremem smarujemy donuty z wierzchu i obsypujemy obficie podprażonym kokosem. Możemy od razu podawać lub w pojemniku przechowywać w lodówce do chwili podania.












